Nawet nie wiem , który dzisiaj jest. Wiem że jest 5. 40 a ja zrobiłam sobie kawę, mam spuchnięte oczy , jestem wkurwiona , i boli mnie głowa od płaczu. Płacz z nerwów. Nic specjalnego. Od godziny 00.40 do 5.30 w nocy miałam awanturę. Niby nic nadzwyczajnego. Ot taka awanturka. W ostatnim czasie dużo wyjeżdżałam do Izy ( byłam u niej praktycznie 2 tyg. Nie stać mnie na żadne rozrywki zazwyczaj ok. 15 wybieram się pieszo ( na bilet nie mam heh), albo na rowerze gdy pada do Izy. Idę ok. 50 min. Tam bawię się z Emilka, trochę z Kinga pogadam chwile, pomogę im dać kolacje. Obejrzę baje, poczytam baje, popatrzę się czasami na Sebka. Ok godziny 10. Kąpie się dzieciaki , pije kawkę i spaceruje się z powrotem do domu. Nie jeżdżę rowerem po to, żeby później wrócić do domu. wracam zwykle koło 21, 22 czasami 23 gdy jest ciepło. Czasami w ogóle nie wychodzę z domu – bo po co. Wtedy sprzątam…a ostatnio gotuję. Wymyśliłam już idealny przepis na Lasagne . Zrobiłam pizze która ma idealnie mięciutkie ciasto , i do tego cienkie co mnie niezmiernie cieszy. Nauczyłam się robić kilkunastu sosów. Rutynowo piekę ciasta. Biszkopty, kokosowe, czekoladowe, korówkowe, toffi, galaretowe, z kremem budyniowym, z owocami. W sumie jeszcze nie było drożdżówki, makowca, szarlotki ( nie przepadam za jabłuszkami w cieście, szukam naprawdę dobrego przepisu żeby było tak jak lubię)no i tyle. Teraz będą ciasteczka czekoladowe ale nie mam składników. Małe ciachem się zajadają. Zazwyczaj ¼ zostawiam w domu połowę niosę do Izki, czasami zostawiam więcej w domu, czasami ktoś przychodzi i pochłania w kosmicznym tempie. Nie. Zdecydowanie nie lubię gotować. Ale wtedy skupiam się na wyrabianiu gdybaniu , czasie pieczenia…. Równego przekrojenia każe piersi z kurczaka przecieraniu blatu co 3 – 5 min. Itd. Itp. Najbardziej lubię się patrzeć na całe nie pokrojone jeszcze ciacho. Dekoruje je fantazyjnie czym się da. Aby potem siąść, zrobić kawę i patrzeć się na nie. Potem kroje kawałek i próbuję. Jeszcze nie było zakalca ani niedobrego. Potem chowam do lodówki. Potem zmywam a potem nie mam co robić. Wiec robie jakąś kolację dla kilku osób… Nakładam jedna porcję na talerz i jem przy świeczce o zapachu czarnej porzeczki. Rozpieszczam się bo piję herbatę z cukrem . Resztę potraw zostawiam w Garkach. Czasem ktoś przyjdzie i komuś nakładam , zwykle jem sama. Znalazłam program na telewizorze z bajkami. Lecą również w nocy. ( w nocy się budzę… nietajnie). Puszczam żeby grało i kładę się na lóżko. Medytuję. Po ok. 5 min. Przychodzi Ewa i zatruwa mi życie. Wczoraj bodajże poszła szukać pracy . zrobiłam rutynowe czynności i nagle okazało się że strasznie się nudzę że czuje pustkę. Nikt nie truł mi nad uchem. Spanikowałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Ok. 15 po raz pierwszy ktoś od bardzo dawna odezwał się na gg. Był to A. po ok. 5 min. Okazało się że napisał do mnie przez przypadek. Jedna z jego dziewczyn ma na imię jak ja. Opierdoliłam go, przy okazji wywaliłam wszystkie żale i sobie poszłam z kompa. Wieczorem znowu spacerowałam. Byłam chwile u Izy. Było kurewsko zimno. Przez telefon wykrzyczałam matce ,ze mam faceta i zamierzam się z nim zaręczyć i zamieszkać i żeby mi dala spokój. Nie dała. Pytała się kto to. ( niedawno 2 razy wykręciłam ten sam numer tylko dla odmiany byłam w 2 miesiącu ciąży, myślałam nawet o zakupie jakiegoś pierścionka dla wiarygodności ale olałam system bo nie miałam kasy) Niewiele myśląc podałam jakiegoś gościa którego moja matka widziała kiedyś tam dwa razy. Kazała mi wrócić zaraz do domu ( o 20 a ja wyszłam przed 19)- to akurat wcześniej chciała. nie dałam za wygrana i separowałam póki nie zamarzłam . Zimno. Wiedziałam ze nie ma jej w domu więc wróciłam nakarmiłam koty i walnęłam się do lóżka z kotami. Zasnęłam ( dzięki Bogowie) i obudziło mnie dobijanie do drzwi. Moja matka zrobiła awanturę o 00.40 myślałam ze jej żeby wybije. Tłukła się. A za nią moja siostra. Koparka mi opadła. Nie miałam najmniejszego zamiaru z nią gadać. Wieczorem moja babcia i dziadek opierdalali mnie o bóg wie co bo matka im nagadała jaka to ja jestem strasznie zła i jaka ona jest biedna i dobra i jak mnie kocha. Ostatnio w przypływie złości wypchnęłam ja i popchnęłam ( nie zareagowała, kłóciła się dalej, a powinna poczuć się urażona nie??)
Kamila zaczęła mi prawić morały. Wyrzuciłam ja z pokoju, gadała dalej. Znowu napierdalała o Naleśniku… Moment musze policzyć ile już z nim nie jestem. Od 17 miesięcy już nie jesteśmy razem. Czy to nie przesada? Poszło o te moje niby zaręczyny. Tak Sie nakręciły ze nawet ich z błędu nie wyprowadziłam. Matkę wypierdoliłam ale Kamila trzymała Si ę paznokciami. Ogólnie wyszło na to ,ze chcę mieszkać w wyimaginowanym facetem bo:
1.mam jakieś problemy emocjonalne
2. czuję się niedowartościowana, ten gościu to naprano burak taki jak naleśnik , a nawet gorszy, i po prostu czuję się od niego lepsza
3. Bo ktoś się mną wreszcie interesuje i leci wyłącznie na moje cycki.
4. Bo mnie wspiera , bądź przytakuje na moje problemy. Bo chce sex( w domyśle)
5. Bo nienawidzę ojca za to jaki jest
6. Bo matka jest popierdolona
7. Bo nie ma pieniędzy
8. Bo mamy zimną wodę
9.Tu chwila zastanowienia bo już mi się pokręciło co jeszcze. Cos odnoście kupowania mi przez wyimaginowanego ciuchów czy czegoś tam… ze na jakieś zabawki lecę.
Ogólnie wyimaginowany był biedny i żałosny. Ów wyimaginowany miał pracować fizycznie w jakiejś hurtowni w moim mieście i zarabiać 2000- 2500zł. Więcej nic nie wymyśliłam bo nie miałam czasu. On jest pewnie chudy koślawy brzydki niski , a ja jestem gruba brzydka i wielka ( w domyśle za wysoka) miło mi. Taka już zostanę. Oj chyba nie pojadę już nigdzie na żadne wyjazdy bo się zakompleksiłam i mam dość. Swoja drogą ciekawe na wyjazd musze wpłacić 399zł hah i dojechać za kase tam. A potem gdzie indziej i jeszcze do domu. I mieć tam i tu kasę ciekawe skąd. Hehehe. Żałosne.
Ogólnie wyszedł zajebisty materializm. Zer facet ma wyglądać bosko, ma być bogaty i bogaty. Siostra nawet zaproponowała mi kontakt do jakiegoś gościa 100km. Od mojego miasta ( 40 – 45 lat, jakiś szpakowaty i przystojny wysoki) ze złotym samochodem hacjendą wyjebana i jakimiś jeszcze cudami. Bo mu się duże cycki spodobają i ze ja bym mu się na pewno spodobała i mogłabym się przy takim Zakręcic. O tych facetów rozeszło się bo o te studia chodzi. I sponsorowanie. Głowa mnie od tego boli. Zygac mi się chce waszymi pieniędzmi panowie. ZYGAC. Latajcie sobie panowie za tipsami spalonymi w solarkach Ja to pierdole. Mam dosyć słuchania o kasie. Czuje się od niej uzależniona. Wyszło ogólnie po rozmowie ze najlepiej by było poszukać tzw. sponsora w necie czy na żywo. Albo iść się pierdolić. za kasę. Mam ogólnie taki wstręt do sexu że szok. A może to i dobrze bo jestem sama. Samce SA tylko dla pieniąchów i sexu. CHCE BYĆ SAMA I WYPIEDALAC WSZYSTKIM. Od jutra udaje że nie istnieje. 27 jadę ( MOŻE) nad wodę. Pewnie za kilka dni skontaktuje się ze szklanym oczkiem co i jak. Nie widzę tego . Nie mam kasy, perspektyw, w co się ubrać do tego jestem głupia gruba i zła i niewiadomo jaka tam jeszcze. I tamta osoba ucieknie jak tylko mnie zobaczy , takw ogóle to nie mam zamiaru się sexić i w ogole wszystko nienawidzę. Najlepiej bym chciała umrzeć dla rzeczywistości . Albo zniknąc. Łeb mnie boli mam dość dość wszystkiego. Jeśli dziś matka do mnie podejdzie, Pobije ją. Dobrze by było jaa pobić i wezwać policje ( pierdoli mi sie pod kopułą? ) Może by mnie skierowali do jakiegos psychologa albo psychiatry. Cholernie by mi się jakiś przydał. Cholernie.
Nie mam ochoty studiowac tego co chciałam studiować. Nie mam już zadnych planów szczerze mowiąc. Może we wrzesniu coś na mnie wpłynie i zdecyduje się na ten krok le nie chce mi się ponownie walczyć. Niestety jedyna osoba która coś tam wie to nic nie wie, bo uwaza ze mi to się wszystko uda i wogole. Otoz nie. Mam ogromna ochotę wbić komuś nóz w brzuch…. I przeciągnąć. ( rozmarzyłam Się i poczułam ulgę). Może będę to sobie wizualizować w myślach i ua mi się tego nie zorbic w praktyce bo i tak odczuwam przyjemność, rozpruwając flaki w myślach? Niedobrze mi. Ide. Pomyslimy. Z takimi myslami powinni mnie przyjąc przeciec za maże żeby po protu kogos zabic. ( no bo po co siebie? Moje ataki samobójcze SA bez sensu , po za tym, oczko nie pozwala i ogolnie bez sensu bo ile razy probowałam i gówno z tego wyszło… wiec po ci próbować znowu? To zalosne. Ale jak by co to następnym razem to chciałam Si.e otruc gazem. Bo ponoc fajny odlot. Ale cholera gaz mi odcieli hehe. Dobranoc czy tez dzień dobry.
Nie chcę żyć… Może pojde do kościoła…. Wyspowiadam się czy coś…. Nie wiem. Zrobie 3 kawe.l pa
PS. Niedobrze mi strasznie boli mnie brzuch głowa chce mi się wymiotować i zalałam woskiem opakowanie płyty Chopina. Inteligentnie. Świeczka wybuchła jakoś.